Cześć! Z tej strony ekipa Event-on. Spędziliśmy za konsoletą i przy konfigurowaniu sprzętu tysiące godzin, nagłaśniając i oświetlając setki imprez. Od kilku sezonów widzimy wyraźnie, że sale balowe z kryształowymi żyrandolami coraz częściej ustępują miejsca drewnianym stodołom, folwarkom i namiotom w otoczeniu natury. Styl rustykalny i boho to absolutny hit. Macramy, pampasy, polne kwiaty i mnóstwo drewna robią niesamowitą robotę wizualną. Ale jako doświadczony DJ i technik powiem Ci jedno – ten cały misternie budowany klimat można zepsuć w pięć minut nieodpowiednią oprawą techniczną.
Jak podejść do muzyki, nagłośnienia i światła, żeby całość spinała się w idealną, klimatyczną całość? Oto kilka technicznych i muzycznych detali z naszej perspektywy.
Nagłośnienie, które gra, ale nie „krzyczy” z tła
Zacznijmy od brutalnej prawdy: nie ma nic gorszego na weselu boho niż piękna, dopieszczona przez florystki strefa za parą młodą, obok której stoją wielkie, plastikowe, porysowane kolumny głośnikowe na topornych statywach. To po prostu boli w oczy.
Dobre nagłośnienie na weselu rustykalnym musi być skuteczne, ale dyskretne. Jako profesjonalna obsługa techniczna wesel stawiamy w takich miejscach na smukłe, nowoczesne systemy kolumnowe (tzw. słupki). Mają potężną skuteczność i czyste brzmienie, ale wizualnie wtapiają się w otoczenie. Czasami stosujemy też dedykowane, drewniane maskownice na stanowisko DJ-skie, które idealnie grają z deskami stodoły czy ceglanymi ścianami folwarku. Sprzęt ma kapitalnie brzmieć, ale nie może kraść show dekoracjom.
Oświetlenie – zapomnij o klubowych laserach
Światło to drugi najważniejszy element po muzyce, który buduje atmosferę. Boho kocha ciepło i przytulność. Kiedy wchodzę na salę w stylu rustykalnym, od razu wiem, że agresywne, zimne światło, ostre stroboskopy czy klubowe lasery zostają w case’ach. Tutaj to po prostu nie zagra.
Czego używamy? Nasze oświetlenie na takie eventy opiera się na barwach bursztynu (tzw. amber) i bardzo ciepłej bieli. Rewelacyjnie sprawdzają się retro żarówki na stylowych statywach, sznury żarówkowe (girlandy) rozwieszone nad parkietem i listwy LED (barbary) oświetlające surowe drewno stodoły miękkim, żółto-pomarańczowym światłem. Zamiast krzykliwych kolorów, gramy cieniem i ciepłem. To sprawia, że na zdjęciach i w rzeczywistości parkiet wygląda jak magiczna polana o zachodzie słońca.
Playlista pełna wiatru we włosach
Dobry DJ na wesele w stylu boho wie, że muzyka też musi być „organiczna”. Oczywiście, wesele to wesele i ostatecznie parkiet ma płonąć, ale cała budowa klimatu zaczyna się dużo wcześniej.
Kiedy goście wchodzą na salę i siadają do pierwszego posiłku, z głośników nie powinna lecieć generyczna winda-music. To idealny moment na akustyczne covery znanych hitów, trochę indie folku (The Lumineers, Mumford & Sons), ciepły soul i delikatny pop. Muzyka ma brzmieć tak, jakby ktoś grał na żywo z gitarą przy ognisku, ale w jakości premium. Kiedy rozkręcamy imprezę, płynnie przechodzimy w klasyki lat 70. i 80., funk, rock&rolla i nowoczesne hity, ale zachowując ten luźny, nieskrępowany sztywnymi ramami klimat. Mniej „rąbanki”, więcej groove’u i prawdziwych, żywych instrumentów w utworach.
Strefa chilloutu i ceremonia w plenerze
Wesela rustykalne rzadko zamykają się w czterech ścianach. Często impreza „wylewa” się na zewnątrz, gdzie goście siedzą na leżakach, palą cygara lub rozmawiają przy beczkach z prosecco.
Jako ekipa od techniki wiemy, że to wymaga osobnego strefowania dźwięku. Dźwięk z sali nie powinien dudnić przez otwarte drzwi. Stawiamy dyskretne, mniejsze głośniki na zewnątrz, puszczając tam spokojniejszą muzykę z naszej konsolety, żeby goście na zewnątrz mogli normalnie porozmawiać, wciąż czując klimat imprezy. Podobnie wygląda kwestia ceremonii plenerowych – bezprzewodowe mikrofony na statywach i niezależne, akumulatorowe systemy nagłośnieniowe ukryte w trawie to dla nas standard, który gwarantuje, że przysięga będzie słyszana przez wszystkich, a na zdjęciach nie będzie widać plątaniny kabli.










